W dzisiejszej rozmowie Witold Jarzyński, wydawca portalu Rekrutacje Prawnicze i headhunter w agencji specjalizującej się w rekrutacji prawników JARZYŃSKI Recruitment rozmawia z dr Agnieszką Modras, która jest dyrektorem zarządzającym obszaru prawnego i compliance w PayPo sp. z o.o. – instytucji pożyczkowej i krajowej instytucji płatniczej, prowadzi własną kancelarię prawną, jest mediatorem sądowym, niezależnym członkiem rad nadzorczych oraz wykładowcą. Opublikowała monografię „Zarządzanie ryzykiem prawnym w bankowości”. Jej łączny staż pracy zawodowej wynosi 23 lata. Przez pierwszych kilkanaście lat była związana z renomowanymi kancelariami prawnymi – Weil Gotshal & Manges oraz Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. Następnie pracowała jako dyrektor departamentu prawnego w Banku Pocztowym S.A. oraz jako dyrektor departamentu prawnego w Banku Gospodarstwa Krajowego. Ma tytuł radcy prawnego oraz doktora nauk o zarządzaniu.
Witold Jarzyński: Co było dla Was, jako działu prawnego, największym wyzwaniem prawnym w okresie ostatniego roku?
Agnieszka Modras: W 2025 r. wspieraliśmy dwa unikatowe projekty. Pierwszy to udostępnienie płatności kartą PayPo w sklepach za granicą, co pozwala naszym klientom korzystać z pożyczek na zakupy, które robią podczas podróży. Drugi to pierwsza w Polsce metoda płatności buy now pay later stworzona pod marką własną dla jednej największych platform fashion. Projekty były nowatorskie i wymagające kreatywności. Miały też ambitne ramy czasowe, ale dzięki sprawności naszego zespołu oraz efektywnemu wsparciu prawników zewnętrznych wymagania dla wdrożenia płatności zagranicznych kartą PayPo powstały w ciągu 4 tygodni, a umowa o współpracy i wymagania dla projektu whitelabel dla obu zaangażowanych stron w ciągu 3 miesięcy. Oprócz pracy w projektach wykonaliśmy bardzo duży wysiłek, aby uprościć nasze umowy z klientami. W efekcie jako pierwsza firma pożyczkowa w Polsce zdobyliśmy dla wszystkich naszych produktów konsumenckich certyfikaty prostego języka wydawane przez Uniwersytet Wrocławski.
WJ: Kto był inicjatorem tego procesu upraszczania języka prawnego umów? Zarząd, dział prawny, klienci? Jakie praktyczne problemy przy tym „upraszczaniu” napotkaliście?
AM: Tak naprawdę to była moja inicjatywa. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że mam – delikatnie rzecz ujmując – chłodny stosunek do języka prawniczego, zwłaszcza w komunikacji B2C. Dodatkowo, jakiś czas temu ukończyłam studia podyplomowe „Legal design thinking” na SWPS we Wrocławiu i czułam nieodpartą pokusę wypróbowania nabytej wiedzy w praktyce. Pomysł trafił na bardzo podatny grunt, ponieważ nasz Zarząd jest nowoczesny i również nie przepada za komplikowaniem tego co może być proste. Można powiedzieć, że przyjazny język umów wprost koresponduje z naszym prostym procesem zawierania umowy. Co więcej, ta inicjatywa wpisała się idealnie w kalendarz prac wdrożeniowych ustawy o dostępności. Dlatego, to co zwykle w upraszczaniu umów jest najtrudniejsze, czyli przekonanie do tego samej firmy w PayPo trwało mniej więcej minutę. W samym procesie bardzo pomogła nam zewnętrzna specjalistka od prostego języka. Proces certyfikacji trwał dość długo, ale satysfakcja była ogromna, zwłaszcza, że otrzymaliśmy z uczelni bardzo pozytywny, można powiedzieć wręcz entuzjastyczny, raport.
WJ: Jakie wyzwania prawne widzicie na horyzoncie w 2026 r. Na co się przygotowujecie?
AM: W tym roku największe wyzwanie do wdrożenie nowej ustawy o kredycie konsumenckim. Wraz z całym rynkiem czekamy na ostateczny kształt ustawy, ale powołaliśmy już projekt i wykonaliśmy wstępną analizę luki prawnej i biznesowej. Uczestniczymy w spotkaniach branżowych i szukamy rozwiązań, które pozwolą nam na optymalne dostosowanie się do zmian.
WJ: Jest Pani prawnikiem in-house od ponad 10 lat. Jak zmieniła się ta praca na przestrzeni tego czasu?
AM: W tym okresie trzykrotnie zmieniałam miejsce pracy i każde było całkowicie inne od poprzednich, dlatego nie patrzę na ostatnie 10 lat w sposób liniowy. W mojej ocenie mniej istotny niż upływ czasu jest wpływ pandemii oraz rozwój pracy zdalnej. W zawodzie tak angażującym jak nasz możliwość pracy hybrydowej to – moim zdaniem – odkrycie stulecia i jeden z najważniejszych benefitów pracowniczych.
WJ: Czy praca zdalna/hybrydowa nie wpływa na efektywność pracy Waszego zespołu? W wielu kancelariach zaobserwowano taki efekt i teraz powoli wracają do stacjonarnego trybu pracy
AM: Praca hybrydowa nam sprzyja i jest jednym z atutów pracy w PayPo. Spotykamy się w biurze na tyle często, że mamy ze sobą nieprzerwane relacje i bieżący kontakt, a całą resztę bez problemu wykonujemy zdalnie.
WJ: Przed przygodą w PayPo pracowała Pani w polskich i międzynarodowych kancelariach prawnych. Czym różni się praca w consultingu od tej w wewnętrznym dziale prawnym korporacji?
AM: Gdy doradzałam bankom „zza biurka w kancelarii”, patrzyłam na te organizacje jak przez wizjer – widziałam jedynie wąski fragment rzeczywistości, którego dotyczyło konkretne pytanie. Praca wewnątrz banku mnie zafascynowała. Krok po kroku poznałam jego organizację, zależności, procesy i specyficzny język, a następnie zaczęłam mieć realny wpływ na aspekty prawne działalności. Dzięki pracy in-house odkryłam także zarządzanie ryzykiem jako odrębną dyscyplinę. Zainteresowało mnie na tyle, że ukończyłam studia podyplomowe w tym zakresie, a następnie rozpoczęłam studia doktoranckie z zarządzania i napisałam doktorat z zarządzania ryzykiem prawnym w bankowości. Moją drugą pasją jest tworzenie produktów finansowych. W obecnej pracy mam możliwość zajmować się tym niemal każdego dnia i czerpać z tego satysfakcję porównywalną do tej, jaką dziecko ma z budowania z klocków Lego, a malarz z malowania obrazu. Przejście z roli „pani mecenas” do prawnika wewnętrznego i menedżera było dla mnie wejściem do całkiem nowego świata biznesowego i naukowego, którego nie chcę opuszczać.
WJ: W jaki sposób organizujecie pracę w dziale prawnym PayPo? Czy macie zespół (jak liczny)? Osobny dział compliance? Współpracujecie z zewnętrznymi kancelariami (w jakich sprawach)?
AM: W obszarze, którym zarządzam, pracuje obecnie 15 osób. Jesteśmy podzieleni na zespoły zajmujące się compliance (3 osoby), przeciwdziałaniem praniu pieniędzy (5 osób), ochroną danych osobowych (4 osoby) oraz doradztwem prawnym (3 osoby, w tym ja). Bieżące doradztwo jest maksymalnie odformalizowane – nie każdy problem wymaga długich analiz i rozbudowanych opinii prawnych, często wystarcza rozmowa. Odeszliśmy od formalnych, obszernych opinii na rzecz krótkich, zrozumiałych rekomendacji opartych na analizie ryzyka. Nazywamy je PayPoradami i staramy się, aby mieściły się na jednej stronie A4. Pisane są prostym językiem i jest w nich zakazane słowo „niniejszy”.
WJ: Jak wygląda praca nad takim przykładowym projektem prawnym?
AM: W projektach działamy według zasad: zaangażowanie end-to-end, obecność w procesie decyzyjnym, szybkie iteracje oraz łączenie wiedzy prawnej z kontekstem biznesowym i produktowym. Jesteśmy gotowi na dynamiczne zmiany. Istotnym elementem naszej pracy są działania edukacyjne, które zwiększają świadomość prawną organizacji i pozwalają identyfikować ryzyka na wczesnym etapie. Stawiamy na warsztaty i bieżącą komunikację. Współpracujemy również z kilkoma kancelariami zewnętrznymi, głównie w obszarach regulacyjnych.
WJ: Jakimi kryteriami kierujecie się dobierając zewnętrzne kancelarie. Rankingi, polecenia, a może macie jakąś własną metodologię?
AM: Kieruję tu przede wszystkim swoim wieloletnim doświadczeniem i znajomością rynku. Pracujemy z dużymi graczami, ale dajemy też szansę butikom. Wszystko zależy od rodzaju zlecanej sprawy i bieżących potrzeb.
WJ: Częścią Pani pracy z pewnością jest rekrutacja nowych pracowników. Czego szuka Pani w kandydatach? Jakich cech, doświadczenia i umiejętności?
AM:W kandydatach szukam odpowiedzialności, inteligencji i poczucia humoru – trudno mi pracować z osobami, którym brakuje którejś z tych cech. Nie lubię nadmiernie kontrolować zespołu, dlatego zależy mi na osobach samodzielnych i dobrze zarządzających swoją pracą. Materia, na której pracujemy, jest bardzo złożona i dynamiczna, dlatego kluczowy jest otwarty umysł, a najlepiej pasja do tego, co się robi. Pozwala to łatwiej odnaleźć się w gąszczu przepisów i niuansach biznesu finansowego. Szukam osób solidnie wykształconych, po dobrych uczelniach. Zwracam uwagę na dodatkowe (niekonieczne prawnicze) zainteresowania lub umiejętności. Poczucie humoru jest dla mnie ważne, bo pomaga w budowaniu relacji i radzeniu sobie ze stresem. Na rozmowach o pracę zadaję czasem pozornie "egzotyczne" pytania, które wynikają z analizy CV. Na przykład kandydata, który w zainteresowaniach miał wpisane majsterkowanie zapytałam "proszę mi w prostych słowach wytłumaczyć, czym różni się bejca od lakieru". Dlaczego? Bo to pozwala sprawdzić, czy w CV jest napisana prawda i zobaczyć jak ktoś tłumaczy zagadnienie ze swojej domeny osobie bez specjalistycznej wiedzy. A przecież jako prawnicy robimy to bardzo często.
WJ: Czego brakuje Pani zdaniem kandydatom, którzy aplikują do Was o pracę?
AM: Prowadzę rekrutacje od ponad 15 lat i zdecydowana większość z nich kończy się sukcesem. Nie zakładam, że „czegoś brakuje” kandydatom tylko dlatego, że świat się zmienia i są szczególnie inni niż „za moich czasów”. To nie jest mój sposób myślenia. Mam bardzo pozytywne doświadczenia z rekrutacji w PayPo i nie dostrzegam jednej uniwersalnej cechy czy kompetencji, której zasadniczo brakuje kandydatom.
WJ: Jest Pani radcą prawnym, jednak wielu prawników in-house nie ma uprawnień. Czy Pani zdaniem to pomaga w tej pracy, czy jest bez większego znaczenia? Czy zwraca Pani uwagę na ten czynnik przy rekrutacji do swojego zespołu?
AM: Prowadzę odrębne rekrutacje na stanowiska wymagające i niewymagające uprawnień. Osoby, które ich nie mają zawsze będę zachęcać do ukończenia aplikacji i im to ułatwiać. Nigdy nie wiadomo kiedy i do czego toga okaże się pomocna, a nawet niezbędna.
WJ: Czy Pani zdaniem AI sprawi, że prawnicy nie będą potrzebni? A może po prostu zmieni się ten zawód, ewoluuje. W jakim Pani zdaniem kierunku pójdzie to w okresie 1-2, 5 lub 10 lat? Czy już teraz widzi Pani wpływ AI na działanie swoje i swoich kolegów prawników w PayPo?
AM: Moim zdaniem, sztuczna inteligencja nigdy w pełni nie zastąpi prawdziwej. Nie stanie za nas w sądzie ani nie przeprowadzi skutecznych negocjacji. Już dziś jednak wspiera nas w prostszych zadaniach. W bardziej złożonych obszarach jej możliwości są ograniczone – być może dlatego, że nadal uczymy się efektywnie z niej korzystać. Relacja między człowiekiem a technologią jest dwustronna – obie strony się rozwijają. Widzę w tym procesie zdecydowanie więcej szans niż zagrożeń.
Wydawca: